Przejdź do treści

AktualnościWszystkie aktualnościWpis

Retraumatyzacja i narzędzia jej zapobiegania w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej

Poniżej publikuję pracę dyplomową, którą napisałem w ramach certyfikacji w Europejskim Centrum Terapii. Odpowiada na trzy pytania - czym jest retraumatyzacja, po czym ją rozpoznać zanim się rozwinie oraz jak jej zapobiegać w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej. Wersja z dnia 24.09.2026.

Wstęp

Biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa jest terapią wszechstronną, po którą sięgają osoby z bardzo różnymi dolegliwościami. W mojej praktyce korzysta z niej również wiele osób z doświadczeniami traumatycznymi, ponieważ jest to praca na poziomie ciała, która nie wymaga słownego wracania do trudnej przeszłości, a przy tym bywa łączona z psychoterapią jako praca wspomagająca. Jej wyjątkowo delikatny dotyk pozostaje dostępny także dla tych, którzy mocniejszych form pracy z ciałem nie tolerują. Najważniejsze jest jednak jej podstawowe założenie mówiące o tym, że to system klienta prowadzi proces, a terapeuta za nim podąża. Paradoksalnie właśnie dlatego terapeuta biodynamiczny musi rozumieć fizjologię traumy głębiej niż terapeuta pracujący technikami strukturalnymi, ponieważ sam delikatny dotyk przed retraumatyzacją nie chroni. Chroni przed nią świadomość procesu, umiejętność czytania sygnałów układu nerwowego i gotowość do porzucenia własnej intencji w chwili, w której system mówi „nie”.

Temat retraumatyzacji od dawna mnie interesuje, ponieważ dotyczy wprost bezpieczeństwa klientów, a jednocześnie uważam, że w środowisku pracy z ciałem wciąż mówi się o nim za mało. Łatwo na przykład uznać każdą silną reakcję emocjonalną na stole za znak głębokiego procesu. Ta praca powstała po to, żeby wiedzę o retraumatyzacji uporządkować i upowszechnić. Praca odpowiada na trzy pytania - czym jest retraumatyzacja, po czym ją rozpoznać, zanim się rozwinie, i jak jej zapobiegać w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej.

Praca składa się z trzech rozdziałów. Rozdział 1 definiuje traumę i retraumatyzację w oparciu o model Petera Levine’a, opisuje sygnały ostrzegawcze oraz ryzyka swoiste dla pracy dotykiem.

Rozdział 2 opisuje narzędzia zapobiegania retraumatyzacji w ujęciu Franklyna Sillsa oraz, jako głos kontrolny, w ujęciu Charlesa Ridleya.

Rozdział 3 zawiera opis i analizę sesji praktycznej oraz inne obserwacje z mojej praktyki.

1. Czym jest retraumatyzacja

Ten rozdział buduje fundament pojęciowy pracy. Zaczyna od modelu traumy Levine’a, następnie definiuje retraumatyzację i jej sygnały ostrzegawcze, a kończy na ryzykach swoistych dla terapii opartych na dotyku i na konsekwencjach retraumatyzacji.

1.1. Trauma jako niedokończona reakcja układu nerwowego

Peter Levine, biofizyk i psycholog, twórca metody Somatic Experiencing, zbudował swój model traumy na obserwacji zwierząt, które żyjąc na wolności regularnie stają w obliczu zagrożenia życia, a mimo to rzadko rozwijają przewlekłe objawy traumy. W obliczu zagrożenia ich organizm sięga po jedną z trzech reakcji przetrwania - walkę, ucieczkę albo, kiedy żadna z nich nie jest możliwa, zamrożenie, w którym zwierzę nieruchomieje, jakby udawało martwe. Po ustaniu zagrożenia rozładowuje zmobilizowane pobudzenie, drży całym ciałem, otrząsa się i kończy przerwane wcześniej reakcje obronne. Właśnie dlatego nawet stan zamrożenia rzadko zostawia u niego trwały ślad.1

Człowiek, za sprawą rozwiniętej kory mózgowej, potrafi ten naturalny proces zablokować, przez co energia zmobilizowana do walki lub ucieczki pozostaje uwięziona w układzie nerwowym. Samo zamrożenie nie jest zatem traumą, tylko normalną reakcją przetrwania. Problem powstaje wtedy, gdy zagrożenie mija, a zmobilizowane pobudzenie pozostaje nierozładowane. Według Levine’a właśnie ta kombinacja jest jednym z głównych źródeł objawów potraumatycznych. Stąd centralna teza jego modelu, że trauma nie tkwi w samym wydarzeniu, tylko w układzie nerwowym, w jego niedokończonej odpowiedzi na przytłaczające zagrożenie.2

Ta sama fizjologia ma też jaśniejszą stronę, ponieważ Levine opisuje, jak zdrowe rozładowanie wygląda u człowieka, kiedy system wreszcie ma na nie przestrzeń. Pojawiają się drżenia i wibracje, fale ciepła, spontaniczne pogłębienie oddechu oraz mikroruchy domykające to, co zostało kiedyś przerwane.3 W terapii biodynamicznej takim zjawiskom robi się miejsce, są one bowiem znakiem, że system domyka to, czego kiedyś nie mógł dokończyć. Rzecz w tym, że bardzo podobne objawy, na przykład drżenie albo silna fala emocji, mogą towarzyszyć także narastającemu przeciążeniu, a różnica leży w przebiegu, ponieważ rozładowanie prowadzi do stopniowego osiadania i ulgi, przeciążenie zaś eskaluje.4

Model Levine’a ma dwie konsekwencje istotne dla tej pracy. Pierwsza jest taka, że zamrożenie nie jest odprężeniem, choć system w zamrożeniu może z zewnątrz wyglądać na spokojny i cichy. Druga jest taka, że objawy potraumatyczne narastają z czasem, ponieważ każde kolejne zamrożenie nasila te, które już istniały.5 Dlatego odróżnianie prawdziwego osiadania od zamrożenia należy do najważniejszych umiejętności w zapobieganiu retraumatyzacji.

1.2. Retraumatyzacja - definicja i sygnały ostrzegawcze

Skoro trauma jest niedokończoną odpowiedzią obronną układu nerwowego, retraumatyzacja jest jej ponownym aktywowaniem. Amerykańska agencja zdrowia psychicznego SAMHSA definiuje ją jako ponowne przeżywanie reakcji stresowych związanych z dawnym traumatycznym przeżyciem w zetknięciu z nowym, podobnym bodźcem, przy czym osoba, która tego doświadcza, często nie łączy aktualnego cierpienia z wcześniejszą traumą.6 Kluczowe jest tu rozróżnienie między ponownym przeżywaniem a wspominaniem, ponieważ wspomnienie, nawet bolesne, pozostaje zakotwiczone w przeszłości, a w retraumatyzacji ciało i umysł reagują tak, jakby traumatyczne wydarzenie działo się tu i teraz, z pełną intensywnością pobudzenia fizjologicznego.

Użytecznym układem odniesienia jest okno tolerancji Daniela Siegela, czyli optymalny zakres pobudzenia układu nerwowego, w którym człowiek jest w stanie przetwarzać doświadczenie.7 Powyżej okna leży hiperpobudzenie, czyli zalanie emocjami, panika i przyspieszenie, poniżej zaś hipopobudzenie, czyli odrętwienie, dysocjacja i zamrożenie. Retraumatyzacja następuje wtedy, kiedy klient zostaje wypchnięty poza okno tolerancji bez dostępu do zasobów, a jego układ nerwowy rejestruje to jako nowe przytłoczenie i wzmacnia stary wzorzec. Właśnie dlatego praca z zasobami należy do fundamentów biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej.

Terapeuta musi jednak w porę zauważyć, że klient zbliża się do granicy okna. Na szczęście nadchodząca retraumatyzacja ma rozpoznawalne sygnały. W trakcie sesji można obserwować między innymi nagłą zmianę oddechu i tętna, drżenie, pocenie się, milknięcie i wycofanie, utratę kontaktu (klient sprawia wrażenie nieobecnego), zmianę głosu, mimiki i postawy. W pracy na stole dochodzą do tego sygnały odbierane dłońmi. Charles Ridley, przedstawiciel odrębnej linii biodynamicznej, omówionej szerzej w rozdziale 2, opisuje trzy takie znaki - ruch tkanek i płynów zatrzymujący się natychmiast po dotyku, szybką, chaotyczną i twardą fluktuację płynów z boku na bok, która mówi „wycofaj się”, oraz powrót szybkiego rytmu czaszkowego w miejsce znikających, głębszych pływów, świadczący o destabilizacji systemu.8

Sills formułuje w tym kontekście ostrzeżenie ważne dla każdego terapeuty pracującego z ciałem. Opisuje, jak w trakcie sesji proces klienta potrafi przyspieszać i przybierać na sile, co łatwo wziąć za pogłębianie pracy, podczas gdy klient jest w dysocjacji, przy narastającym pobudzeniu autonomicznego układu nerwowego. Taka sesja nie pomaga, tylko wzmacnia wzorzec traumatyzacji, a klient może zostać zretraumatyzowany samym jej doświadczeniem.9

1.3. Specyficzne ryzyko w terapiach opartych na dotyku

Wszystko, co opisałem do tej pory, dotyczy każdej formy terapii, natomiast terapie oparte na dotyku dodają do tego własne czynniki ryzyka. W mojej ocenie cztery mają największe znaczenie. Pierwszym jest asymetria relacji, w której klient leży, pozostaje bierny i oddaje swoje ciało w ręce drugiej osoby. Drugim jest zgoda na dotyk traktowana jak formalność, wyrażona raz na początku współpracy, o którą potem nikt już nie pyta, mimo że sytuacja na stole stale się zmienia. Trzecim jest dotyk bez uprzedzenia, który u osoby z historią naruszenia granic może sam uruchomić dawną reakcję obronną. Czwartym jest niewiedza, kiedy klient nie spodziewa się, że tak delikatny kontakt może poruszyć trudne emocje.

Te czynniki wymagają szczególnej uwagi, ponieważ, jak widzę we własnej praktyce, osoby z historią traumy często trafiają na sesje biodynamiczne, a rzadko mówią o traumie w wywiadzie. Część z nich w ogóle nie łączy swoich dolegliwości z dawnym przeżyciem, co SAMHSA wskazuje jako typowe.10 Terapeuta nie może więc dzielić klientów na osoby „z traumą” i „pozostałe”, ponieważ zasady bezpieczeństwa muszą obejmować każdego klienta i każdą sesję.

Piąty czynnik jest swoisty już nie dla dotyku w ogóle, lecz dla samej metody, w której klient długo leży nieruchomo, często z zamkniętymi oczami, i wchodzi w głębokie stany. Dla części osób już samo to zatrzymanie jest progiem trudnym do przejścia, ponieważ u ludzi, których strategią po traumie stała się ciągła aktywność, bezruch odbiera wyuczony sposób znieczulania się, a układ nerwowy kojarzy go z zagrożeniem albo z zalewem długo unikanych emocji.11 Terapeuta musi być wtedy mocno osadzony we własnych punktach podporu i bardzo uważny na sygnały z systemu klienta. Zamrożenie może bowiem rozwijać się niewidocznie i ograniczać zdolność mówienia, więc czekanie na protest klienta nie jest zabezpieczeniem. To terapeuta musi czuwać nad jego stanem, dlatego narzędzia z rozdziału 2 są podstawą biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej, nie dodatkiem.

1.4. Konsekwencje retraumatyzacji

Konsekwencje retraumatyzacji wykraczają poza samą sesję. Retraumatyzacja wzmacnia stary wzorzec obronny, a układ nerwowy rejestruje kolejne przytłoczenie i utrwala reakcję, którą miał domknąć, przez co objawy potraumatyczne mogą się nasilić.12 Mogą do tego dochodzić skutki trudniejsze do zmierzenia, np. utrata zaufania do dotyku i do samej terapii, a czasem wycofanie się z dalszej pracy nad sobą.

2. Zapobieganie retraumatyzacji w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej

Rozdział 1 pokazał retraumatyzację na dwóch poziomach, fizjologicznym i relacyjnym. Na poziomie fizjologii jest to niedomknięty cykl pobudzenia, który powtarza się, gdy klient wypada poza okno tolerancji bez dostępu do zasobów. Na poziomie relacji są to ryzyka swoiste dla dotyku, od asymetrii po niewiedzę klienta o tym, co delikatny kontakt może poruszyć. Odpowiedź na oba poziomy jest wpisana w samą biodynamiczną terapię czaszkowo-krzyżową, w której terapeuta przed każdym dotykiem uprzedza o nim i uzgadnia go z klientem, a o zgodę pyta ponownie przy każdej zmianie miejsca dotyku. W ujęciu Franklyna Sillsa za filary zapobiegania retraumatyzacji można uznać cztery elementy metody, czyli pole relacyjne i negocjowany kontakt, strefę zasobów, proces zaciszenia oraz umiejętności werbalne. Wszystkie wyrastają z podstawowego założenia biodynamiki, że zdrowie jest w organizmie zawsze obecne i to ono wyznacza kierunek pracy. Najpierw omawiam kolejno cztery filary, a rozdział zamyka perspektywa Charlesa Ridleya, która dodatkowo wyostrza czujność na sygnały obronne systemu.

2.1. Pole relacyjne i negocjowany kontakt

Pierwszym filarem jest pole relacyjne wraz z negocjowanym kontaktem, ponieważ u Sillsa praca zaczyna się na długo przed dotykiem. Pole relacyjne to wspólna przestrzeń psychofizyczna terapeuty i klienta, w której jakość obecności terapeuty jest podstawowym narzędziem budowania bezpieczeństwa.13 Właśnie dlatego terapeuta najpierw osadza się we własnych punktach podporu i własnej linii środkowej, a dopiero potem kieruje uwagę ku klientowi. Stan terapeuty rezonuje w systemie klienta, więc nieosadzony terapeuta wnosi do pola własne pobudzenie.14 Do pola relacyjnego należy też rozmowa otwierająca sesję, w której klient dowiaduje się, że w każdej chwili może przerwać pracę lub odmówić kontaktu, a także że tak delikatna praca może poruszyć bardzo trudne stany. Jest ona pierwszym, ważnym aktem pracy, ponieważ buduje poczucie wpływu, odpowiada na opisaną w rozdziale 1 niewiedzę klienta i osłabia asymetrię relacji.

Sam kontakt fizyczny jest negocjowany i obejmuje pytanie o zgodę przed dotknięciem każdego nowego miejsca, ale zgoda słowna to dopiero początek, ponieważ ostateczną odpowiedź daje ciało. Jeśli po dotyku ruch tkanek zatrzymuje się albo płyny zaczynają fluktuować chaotycznie i twardo, system mówi „nie”, a dla terapeuty jest to sygnał, żeby zadbać o własne osadzenie. Dlatego kontaktu nie nawiązuje się gwałtownie, lecz stopniowo, w sposób, który Ged Sumner i Steve Haines, terapeuci i nauczyciele biodynamiczni z linii Sillsa, nazywają rytuałem kontaktu.15

Osobną umiejętnością terapeuty jest dopasowanie odległości, w tym odległości samej uwagi, ponieważ zbyt bliska obecność uwagi terapeuty bywa odbierana przez system klienta jako naruszenie granic, nawet jeśli ręce w ogóle się nie poruszyły.16 Właściwa odległość nie jest przy tym stała, zmienia się w trakcie sesji i wymaga bieżącego dostrajania.

2.2. Strefa zasobów jako przestrzeń bezpiecznego przetwarzania

Drugim filarem jest strefa zasobów, czyli pojęcie, które najmocniej łączy Sillsa z fizjologią traumy Levine’a. Levine opisuje strefę, w której klient może bezpiecznie przetwarzać swoją aktywację, a Sills przejmuje tę koncepcję wprost, powołuje się przy tym na Levine’a i nadaje jej własną nazwę - strefa zasobów (ang. resourced zone, pełna nazwa zone of resourced resolution).17 Jest to przestrzeń terapeutyczna, w której klient ma dostęp do zasobów i może domykać zamrożone intencje obronne oraz rozładowywać uwięzioną energię przetrwania bez niebezpieczeństwa retraumatyzacji i bez osuwania się w stany dysocjacyjne. Poza strefą leżą dwa bieguny przeciążenia - hiperpobudzenie, czyli zalanie emocjami, oraz hipopobudzenie, czyli zamrożenie i dysocjacja.18 Jest to zbieżne z oknem tolerancji Siegela, opisane językiem praktyki biodynamicznej.

Zasób w praktyce to dostępne klientowi odczucie wsparcia i bezpieczeństwa, na przykład miejsce w ciele, w którym czuje się dobrze, obraz albo wspomnienie. Kluczowa jest przy tym kolejność, zasoby ustanawia się, zanim praca w ogóle zbliży się do trudnego materiału.19 W kontekście retraumatyzacji zasób jest kotwicą, czyli punktem odniesienia, do którego klient może wrócić i który pomaga przetrwać i przetrawić trudny materiał, dlatego w chwili aktywacji musi być już dostępny, a nie dopiero budowany.20

Skąd terapeuta wie, że klient ma już dość bezpieczeństwa i zasobów? Wskaźnikiem jest holistyczna zmiana, czyli osiadanie systemu klienta jako całości. To znak, że system czuje się na tyle bezpiecznie, by odpuścić obronę i zwrócić się ku ekspresji zdrowia.21 Brak holistycznej zmiany mówi, że systemowi brakuje bezpieczeństwa albo witalności. Nie zmienia to postawy terapeuty, który nadal pozostaje z systemem klienta, niczego nie popychając i niczego nie naprawiając. Zmienia się tylko jedno, dopóki holistyczna zmiana nie nadejdzie, terapeuta nie zaprasza systemu głębiej w trudny materiał, ponieważ groziłoby to przeciążeniem.

2.3. Proces zaciszenia (CV4 i EV4)

Trzecim filarem jest proces zaciszenia, czyli stan, w którym system zatrzymuje się w żywym bezruchu, a potencja może się przeorganizować. CV4 i EV4, to klasyczne sposoby zapraszania systemu do tego stanu. CV4 jest zsynchronizowane z fazą wydechu pierwotnego oddychania i skupia potencję w linii środkowej, uziemiając klienta i pogłębiając poczucie własnego centrum. EV4 jest z kolei zsynchronizowane z fazą wdechu, gdzie potencja rozchodzi się wtedy od linii środkowej ku obrzeżom ciała, ożywiając je od wewnątrz.22 Z zapobieganiem retraumatyzacji łączą się w dwóch punktach. Po pierwsze, według Ridleya bywa, że system klienta nie jest w stanie pogłębić neutralu, czyli wyjściowego stanu osiadania i pogłębiania, od którego zaczyna się praca. Dzieje się tak z powodu obniżonej witalności, na przykład przewlekłej choroby, ciężkiej traumatyzacji lub dysocjacji, a kontakt CV4 lub EV4 może wtedy zadziałać jak fulcrum, dzięki któremu głębszy neutral staje się osiągalny.23 Po drugie, sam Sills w rozdziałach o traumie przypisuje zaciszeniom konkretne role, np. zaciszenia zorientowane na wydech pomagają wyciszyć i uziemić system w stanach hiperpobudzenia, a zorientowane na wdech wspierają wyjście ze stanów zamrożenia i znieruchomienia oraz pracę z dysocjacją.24

2.4. Umiejętności werbalne

Czwartym filarem są umiejętności werbalne, którym Sills poświęca osobny rozdział w kontekście pracy z traumą.25 Ich istotą jest kierowanie uwagi klienta na wrażenia w ciele przez pytania o bieżące odczucia, przywracanie kontaktu z doznaniami w ciele, nazywanie tego, co się dzieje tu i teraz i przypominanie o zasobie. Tą drogą wchodzą też do sesji dwa narzędzia z metody Levine’a - miareczkowanie, czyli praca małymi dawkami aktywacji zamiast pełnej ekspozycji na trudny materiał, oraz pendulacja, czyli rytmiczne, wahadłowe przenoszenie uwagi między trudnym odczuciem a zasobem.26 Sills włączył oba narzędzia do biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej w połowie lat dziewięćdziesiątych, wkrótce po spotkaniu z Levine’em.27 Miareczkowanie i pendulacja służą utrzymaniu klienta wewnątrz okna tolerancji. Tak prowadzona rozmowa daje dwa efekty naraz, klient pozostaje obecny i połączony z ciałem, zamiast osuwać się w dysocjację, a terapeuta otrzymuje na bieżąco informację o jego stanie, niezależną od odczuć z dłoni. W praktyce są to proste pytania i zaproszenia, np. „co czujesz teraz w ciele”, „zostańmy przy tym przez chwilę”. Pomocnym narzędziem jest też sekwencja skanu ciała WOSI, w której uwagę klienta prowadzi się kolejno przez wagę, obrys sylwetki, skórę i interocepcję. Prostota jest tu zaletą, ponieważ w stanach podwyższonej aktywacji klient nie przetworzy złożonych komunikatów. W tym samym rozdziale Sills zwraca też uwagę na przywracanie klientowi orientacji na tu i teraz,28 a najprostszą formą takiej interwencji jest sugestia otwarcia oczu, która przerywa pogłębianie się stanu hipopobudzenia.

2.5. Perspektywa Charlesa Ridleya - nie-działanie i sygnały ostrzegawcze

Rozdział domyka perspektywa, która najmocniej wyostrza czujność na sygnały obronne systemu. Charles Ridley reprezentuje odrębną linię pracy biodynamicznej i wobec ujęcia Sillsa zajmuje stanowisko otwarcie krytyczne. Omawiam go mimo to, ponieważ jego krytyka dotyczy dokładnie opisanych wyżej narzędzi, a jego ostrzeżenia wzmacniają temat tej pracy. Punktem wyjścia Ridleya jest zasada nie-działania, która oznacza, że terapeuta nie stosuje żadnej techniki, nie kieruje procesem i nie wzmacnia go własną intencją, czyli nie augmentuje. Pozostaje wtedy neutralnym, osadzonym świadkiem, a całą pracę wykonuje system klienta.

Z perspektywy zapobiegania retraumatyzacji za najcenniejsze u Ridleya uważam dwa rozróżnienia. Pierwsze dotyczy unwindingu, czyli mimowolnych, powtarzających się ruchów ciała, gdzie głowa lub kończyna klienta zaczyna na przykład wykonywać mechaniczne, powtarzające się ruchy, czasem gwałtowne, towarzyszy im dramatyczna ekspresja emocji, a klient sprawia wrażenie odłączonego od własnego ciała. Taki obraz łatwo wziąć za głęboki proces terapeutyczny, natomiast według Ridleya jest odwrotnie. Unwinding to odruchowa odpowiedź na stres, obronny mechanizm układu współczulnego, a jego pojawienie się oznacza, że przeciążenie jest blisko i klientowi grozi retraumatyzacja.29 Drugie dotyczy zaciszenia i zamrożenia, gdzie prawdziwe zaciszenie jest dynamiczne i żywe, wyczuwalne jako życie w bezruchu, a zamrożenie (shutdown) pozostaje jego przeciwieństwem, martwe i puste. Ridley podaje praktyczny test - jeżeli ruch w systemie zatrzymuje się natychmiast po dotyku albo w odpowiedzi na intencję techniki, nie jest to zaciszenie, tylko reakcja zamrożenia i wyraźne „nie” ze strony systemu i powołuje się w tym miejscu wprost na Levine’a.30

Krytyka Ridleya nie dotyczy samych narzędzi z metody Levine’a, z których korzysta również Sills, lecz sposobu ich stosowania. Somatic Experiencing, czyli metodę Levine’a, i inne formy pracy z traumą Ridley uznaje za wartościowe i pisze wprost, że jako praca funkcjonalna są doskonałe. Zastrzega jednak, że jako praktyki oparte na aktywnym działaniu terapeuty (w jego terminologii eferentne), użyte wewnątrz biodynamicznego neutralu, tworzą fałszywe fulcra, które mogą prowadzić do dysocjacji, a w dłuższej perspektywie do utrwalonych wzorców napięcia i pogorszenia funkcjonowania.31 Tą samą logiką obejmuje umiejętności werbalne, w tym pytanie o zgodę przy każdym kontakcie. Dla tej pracy najważniejsze jest jedno, to narzędzia chroniące przed retraumatyzacją, użyte w niewłaściwym trybie, mogą według Ridleya same wypchnąć klienta w dysocjację.

Zestawienie obu autorów pokazuje zbieżność co do zagrożeń i różnicę co do środków, przy czym spór dotyczy granic metody, a nie skuteczności narzędzi. Obaj odróżniają osiadanie systemu od zamrożenia, obaj traktują przeciążenie i dysocjację jako sygnał do zatrzymania pracy i obaj sięgają po fizjologię Levine’a.32 Sills uznaje intencję terapeuty, proces zaciszenia i dialog w trakcie sesji za pełnoprawne narzędzia, Ridley zaś odrzuca intencję i pracuje w ciszy.

3. Zastosowanie w praktyce

Ten rozdział przenosi narzędzia z rozdziału 2 do praktyki. Najpierw opisuję przebieg jednej sesji, następnie analizuję go pod kątem zapobiegania retraumatyzacji, a na końcu zestawiam pendulację i miareczkowanie z obserwacjami z innych moich sesji.

3.1. Opis sesji

Opisywany przypadek dotyczy klientki bez chorób przewlekłych, ze sporadycznymi napięciami związanymi ze stresem, a analizowana sesja była jednym z naszych kolejnych spotkań. Klientka przyszła w stanie wyraźnego przemęczenia, w ciągu dnia doświadczyła lekkich bólów głowy, a moją intencją na tę sesję było zaproszenie zaciszenia zorientowanego na wdech (EV4).

Sesję rozpocząłem od osadzenia się we własnych punktach podporu i we własnym zasobie. Rozmowa wstępna objęła stan fizyczny i emocjonalny klientki oraz informację, że ciało może w trakcie sesji swobodnie wyrazić to, na co ma ochotę. Następnie poprosiłem o odnalezienie zasobu, a klientka odnalazła go w postaci odczucia ciepła i wyrazistości w obu dłoniach. Po uzyskaniu zgody na kontakt ponownie się osadziłem i rozpocząłem pracę chwytem przy kostkach.

Kontakt od początku charakteryzowała miękkość, bez pływów i bez oznak holistycznej zmiany, a moje wrażenie najlepiej oddaje określenie „zakleszczonej” potencji, która próbuje się wydostać, ale nie znajduje drogi. Przez cały czas pracy w tym chwycie podtrzymywałem kontakt słowny, pytałem o samopoczucie i przypominałem o zasobie w dłoniach, dążąc do głębszego osadzenia klientki i oswojenia jej ze świadomością zasobu, z nadzieją na pojawienie się holistycznej zmiany.

Punkt zwrotny nastąpił po kilkunastu minutach tej pracy, kiedy poczułem w sobie nagłe, szybko narastające odczucie niepokoju. Natychmiast wróciłem do własnych punktów podporu i zasobu, a w systemie klientki wyczułem zmianę przypominającą narastające zamrożenie, więc skierowałem jej uwagę do zasobu w dłoniach. Klientka opisywała swój stan słowami „nie wiem”, a ja odbierałem jej wyraźną dezorientację. Skoncentrowałem się więc na uziemianiu przez kolejne powroty do zasobu, które stopniowo poprawiały jej stan, a zdecydowaną zmianę przyniosła dopiero sugestia otwarcia oczu, po której komfort emocjonalny klientki wyraźnie wzrósł. Po chwili przeszedłem do chwytu na kości krzyżowej.

Pracę w tym chwycie prowadziłem wciąż z intencją zaproszenia EV4, a odczucie niepokoju znacząco zelżało, co klientka potwierdziła. W dalszym ciągu nie wyczuwałem średniego pływu ani momentów zaciszenia, dominowała natomiast intensywna praca fizyczna systemu - przemieszczenia, wiry, prądy i dużo ciepła. W pewnym momencie poczułem, że system klientki zaprasza mnie nieco bliżej do swojego pola, a kiedy przybliżyłem się, fizycznie i uwagą, system osadził się zauważalnie głębiej.

Sesję zamknąłem krótkim powrotem do chwytu przy kostkach, w którym nie odbierałem już zamrożenia ani niepokoju, a system klientki był wyraźnie bardziej miękki. Po zakończeniu pracy usiadłem obok klientki i zapytałem o jej odczucia. Klientka określiła sesję jako trudną emocjonalnie, doświadczenia zaś jako intensywne, ale pozytywne. Najbardziej zaskoczyło mnie odczucie niepokoju, które pojawiło się zarówno u mnie, jak i u klientki niemal równocześnie, i do tego wątku wrócę w analizie.

3.2. Analiza sesji pod kątem zapobiegania retraumatyzacji

Pierwszy wniosek z sesji dotyczy zasobu ustanowionego przed pracą. Odczucie ciepła i wyrazistości w dłoniach powstało na początku, zanim cokolwiek się wydarzyło i zgodnie z zasadą z rozdziału 2 okazało się natychmiast dostępne w momencie przeciążenia. Gdybym szukał zasobu dopiero przy narastającym zamrożeniu, prawdopodobnie byłby poza zasięgiem uwagi klientki.

Drugi wniosek dotyczy odległości. Przy kości krzyżowej system klientki zaprosił mnie nieco bliżej do swojego pola, przybliżyłem się fizycznie i uwagą, a system osadził się głębiej. Właściwa odległość zmieniała się więc w obrębie jednej sesji, a jej dopasowanie było odpowiedzią na sygnał systemu.33

Trzeci wniosek płynie z braku holistycznej zmiany. Miękkość kontaktu bez pływów, z wrażeniem zakleszczonej potencji, odczytuję tak, że systemowi zabrakło bezpieczeństwa lub witalności, by odpuścić obronę. Klientka przyszła przecież przemęczona, z bólami głowy. Ridley opisuje taki niepogłębiający się neutral przy obniżonej witalności jako wskazanie do rozważenia kontaktu CV4 lub EV4 w roli fulcrum,34 co zbiega się z moją intencją EV4 u osoby wyczerpanej. To samo mówi Sills, kiedy zaciszenia zorientowane na wdech opisuje jako pomocne w stanach hipopobudzenia i zamrożenia, czyli dokładnie tych, które za chwilę pojawiły się w tej sesji.35

Czwarty wniosek dotyczy samego zamrożenia i powrotu do strefy zasobów. Nagły niepokój przechodzący w narastające zamrożenie to ruch w stronę hipopobudzenia. System zmierzał ku wyjściu poza strefę zasobów,36 a słowa klientki „nie wiem” i jej dezorientacja dobrze oddają charakter tego stanu. Odpowiedziałem trzema krokami z rozdziału 2 - najpierw wróciłem do własnych punktów podporu, potem skierowałem uwagę klientki do zasobu w dłoniach, wreszcie zaproponowałem otwarcie oczu.37 Stan poprawiał się stopniowo, a wyraźny skok nastąpił po otwarciu oczu. Klientka nie została poprowadzona głębiej w proces, tylko przyprowadzona z powrotem do strefy zasobów. Pierwszy krok, powrót do własnych punktów podporu, obie omawiane perspektywy uznają za podstawę pracy. Dwa pozostałe, skierowanie uwagi klientki do zasobu i sugestia otwarcia oczu, to interwencje słowne, które Ridley zalicza do praktyk eferentnych. Zastosowałem je jednak w trybie, który w pewnym sensie uwzględnia jego ostrzeżenie, ponieważ każda z nich była odpowiedzią na sygnał z systemu klientki, a nie realizacją planu na sesję.

Osobnego komentarza wymaga fala niepokoju, którą poczułem niemal równocześnie z klientką, zanim pojawiły się sygnały zewnętrzne. Interpretuję to jako rezonans w polu relacyjnym, który działa w obie strony.38 Praktyczny wniosek jest taki, że nagłe odczucie pojawiające się u samego terapeuty warto traktować jako wczesny sygnał do sprawdzenia stanu klienta.

Zjawiska fizyczne przy kości krzyżowej (przemieszczenia, wiry, prąd i dużo ciepła) przebiegały bez ponownego przeciążenia, przy stale malejącym niepokoju, co klientka na bieżąco potwierdzała. Odpowiadają one opisanym wcześniej oznakom zdrowego rozładowania według Levine’a, dlatego odczytuję je jako rozładowanie aktywacji wewnątrz strefy zasobów, w odróżnieniu od wcześniejszej fali niepokoju, która była ruchem poza strefę. Kontrolny powrót do stóp pokazał system bez zamrożenia, bardziej miękki.

Zaciszenia EV4 nie udało się w tej sesji zaprosić, ale klientka przeszła przez trudny materiał bezpiecznie i sama oceniła sesję jako trudną, lecz pozytywną.

3.3. Pendulacja (wahadłowanie) i miareczkowanie - obserwacje z praktyki

Mechanizm, który w analizowanej sesji zadziałał najskuteczniej, czyli powroty do zasobu, to w języku Levine’a pendulacja, czyli wahadłowanie, wprowadzona w rozdziale 2 razem z miareczkowaniem. Poniżej zestawiam oba narzędzia z obserwacjami z innych moich sesji.

W mojej praktyce klienci często zgłaszają wyraźne zmniejszenie negatywnych wrażeń, kiedy stosuję pendulację, a typowy przebieg jest następujący - klient zgłasza narastające napięcie lub niepokój, kieruję jego uwagę do zasobu, a po ustabilizowaniu wracamy w okolice trudnego odczucia, zwykle już osłabionego. Kilka cykli wystarcza, żeby trudne odczucie straciło intensywność, bez pogłębiania procesu na siłę i bez zbliżania się do granicy przeciążenia. W opisanej sesji każdy powrót do ciepła w dłoniach obniżał niepokój klientki, a końcowy kontakt przy stopach pokazał system bez zamrożenia.

Miareczkowanie stosuję wprost. Już przed sesją umawiam się z klientami, że jeśli pojawią się trudne stany, nie będziemy ich forsować, ale nie będziemy też od nich uciekać. W trakcie pracy proszę, żeby w skali od 1 do 10 opisali, jak trudne jest doświadczenie, z którym pracujemy, i zapraszam, żeby zostali przy nim na tyle, na ile pozwalają mądrość ich ciała i zasoby. Zaznaczam też, że nie wchodzimy mocno w obszary, które mogłyby przeciążyć system. Przez cały czas monitoruję przy tym wrażenia pod moimi dłońmi. Dzięki temu dawkę trudnego materiału wyznaczają sami klienci, a ich ocena razem z odczuciami z dłoni dają bieżącą miarę, czy praca mieści się w strefie zasobów.

Z obserwacji o pendulacji wynika jedna praktyczna zasada, pendulacja działa tym lepiej, im wcześniej zasób został ustanowiony i oswojony. W moim doświadczeniu klient w stanie hipopobudzenia ma mocno ograniczoną zdolność kierowania uwagą, więc zasób, którego wcześniej nie oswoił, bywa wtedy poza jego zasięgiem, dlatego ustanowienie zasobu traktuję jako stały, kluczowy element otwarcia każdej sesji, a nie formalność.

Zakończenie

Retraumatyzacja jest zjawiskiem fizjologicznym, ponownym uruchomieniem niedokończonej odpowiedzi obronnej w warunkach, w których system znowu nie ma zasobów, żeby ją domknąć. Z tego płynie główny wniosek tej pracy - zapobieganie retraumatyzacji w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej nie polega na unikaniu trudnych stanów, tylko na utrzymywaniu klienta w strefie zasobów, w której te stany mogą się bezpiecznie przetwarzać, a potrzebne narzędzia są wbudowane w samą metodę. Sills daje pełny warsztat, Ridley zaostrza kryteria czujności, a obaj opisują zagrożenia pojęciami zaczerpniętymi z fizjologii Levine’a. Nadchodzącą retraumatyzację rozpoznaje się po sygnałach zebranych w rozdziałach 1 i 2, czyli po zmianach oddechu, napięcia i kontaktu widocznych z zewnątrz, po znakach odbieranych dłońmi, po braku holistycznej zmiany oraz po unwindingu.

Z opisanej sesji wynoszę dwa wnioski dla własnej praktyki. Po pierwsze, zasób ustanowiony na początku sesji okazał się najważniejszym narzędziem jej dalszego przebiegu, dlatego jego ustanowienie i oswojenie traktuję jako stały element otwarcia pracy. Po drugie, nagłe odczucie pojawiające się u samego terapeuty bywa najwcześniejszym sygnałem ostrzegawczym i traktuję je jako zaproszenie do sprawdzenia stanu klienta. Najkrótsze podsumowanie tej pracy brzmi - system klienta otwiera się tylko wtedy, kiedy czuje się bezpiecznie, dlatego dbanie o bezpieczeństwo jest pierwszym zadaniem terapeuty biodynamicznego.

Przypisy

  1. 1P. A. Levine, A. Frederick, Waking the Tiger, s. 15-20.
  2. 2P. A. Levine, A. Frederick, Waking the Tiger, s. 19-20.
  3. 3P. A. Levine, In an Unspoken Voice, rozdz. The Power of an Unspoken Voice; P. A. Levine, A. Frederick, Waking the Tiger, rozdz. 3 (Wounds That Can Heal).
  4. 4F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 474; C. Ridley, Stillness, aneks 2 (Glimpses of the Whole), hasło Unwinding.
  5. 5P. A. Levine, A. Frederick, Waking the Tiger, s. 19-20 oraz rozdz. 3 (Wounds That Can Heal); SAMHSA, Trauma-Informed Care in Behavioral Health Services (TIP 57), wstęp, sekcja Terminology.
  6. 6SAMHSA, Tip Sheet: Retraumatization, s. 1.
  7. 7D. J. Siegel, The Developing Mind, s. 253.
  8. 8C. Ridley, Stillness, rozdz. 10 (Tonal Match), sekcje Cranial Wave Tonal Match i Fluid Tide Tonal Match, podsekcje Your Client’s Tonal Response to Your Touch. Ogólną listę sygnałów pobudzenia podaje F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 593; por. też P. A. Levine, In an Unspoken Voice.
  9. 9F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 474.
  10. 10SAMHSA, Tip Sheet: Retraumatization, s. 1.
  11. 11S. Sadecka, „Bez zadań się rozpadam” - jak trauma może tłumaczyć nasze życie w ciągłym biegu, https://sabinasadecka.com/bez-zadan-sie-rozpadam-jak-trauma-moze-tlumaczyc-nasze-zycie-w-ciaglym-biegu/; por. P. A. Levine, In an Unspoken Voice.
  12. 12F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 474; SAMHSA, Tip Sheet: Retraumatization, s. 1; SAMHSA, Trauma-Informed Care in Behavioral Health Services (TIP 57), wstęp, sekcja Terminology.
  13. 13F. Sills, The Relational Field and Empathy, http://www.craniosacral-biodynamics.org/articles-relational-field-empathy.html.
  14. 14F. Sills, Glossary, hasło Resonance, http://www.craniosacral-biodynamics.org/glossary-page-2.html.
  15. 15G. Sumner, S. Haines, Cranial Intelligence, rozdz. 1 (Relational Touch), sekcja A ritual of contact.
  16. 16F. Sills, The Ritual of Contact, http://www.craniosacral-biodynamics.org/ritual-of-contact.html.
  17. 17F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 585.
  18. 18F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 585-586.
  19. 19P. A. Levine, In an Unspoken Voice, rozdz. From Paralysis to Transformation: Basic Building Blocks; por. G. Sumner, S. Haines, Cranial Intelligence, rozdz. 3 (Resources and Overwhelm).
  20. 20P. A. Levine, In an Unspoken Voice, rozdz. From Paralysis to Transformation: Basic Building Blocks; por. G. Sumner, S. Haines, Cranial Intelligence, rozdz. 3 (Resources and Overwhelm).
  21. 21F. Sills, The Holistic Shift, http://www.craniosacral-biodynamics.org/holisticshift.html.
  22. 22C. Ridley, Stillness, rozdz. 10 (Tonal Match), sekcja Fluid Tide Tonal Match, podsekcja Differentiation.
  23. 23C. Ridley, Stillness, rozdz. 10 (Tonal Match), sekcja Fluid Tide Tonal Match, podsekcja Differentiation.
  24. 24F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 523-524 (rozdz. 19 Trauma Resolution 2: Neuroendocrine Relationship and the Stress Response, sekcja The Use of Stillpoints in States of Activation).
  25. 25F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, rozdz. 22 (Trauma Resolution and Verbal Skills), s. 577 i 591.
  26. 26P. A. Levine, In an Unspoken Voice, rozdz. From Paralysis to Transformation: Basic Building Blocks.
  27. 27K. Ukleja, Dancing with Potency: an ode to Franklyn Sills, The Fulcrum 2025, nr 97, https://www.craniosacral.co.uk/blog/dancing-with-potency-an-ode-to-franklyn-sills/.
  28. 28F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, rozdz. 22 (Trauma Resolution and Verbal Skills), s. 591.
  29. 29C. Ridley, Stillness, aneks 2 (Glimpses of the Whole), hasło Unwinding. O zasadzie nie-działania i krytyce augmentacji por. C. Ridley, The Death of Biodynamics, https://www.dynamicstillness.com/deathofbiodynamics.
  30. 30C. Ridley, Stillness, rozdz. 10 (Tonal Match), sekcja Cranial Wave Tonal Match, podsekcja Your Client’s Tonal Response to Your Touch. Ridley przywołuje tam: P. A. Levine, Waking the Tiger, s. 15-16, 95-97.
  31. 31C. Ridley, The Death of Biodynamics, blog Dynamic Stillness School, 11.04.2016 (tekst aktualizowany), https://www.dynamicstillness.com/deathofbiodynamics.
  32. 32F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 585; C. Ridley, Stillness, rozdz. 10 (Tonal Match), sekcja Cranial Wave Tonal Match, podsekcja Your Client’s Tonal Response to Your Touch.
  33. 33F. Sills, The Ritual of Contact, http://www.craniosacral-biodynamics.org/ritual-of-contact.html.
  34. 34C. Ridley, Stillness, rozdz. 10 (Tonal Match), sekcja Fluid Tide Tonal Match, podsekcja Differentiation.
  35. 35F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 523-524 (rozdz. 19 Trauma Resolution 2: Neuroendocrine Relationship and the Stress Response, sekcja The Use of Stillpoints in States of Activation).
  36. 36F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, s. 585.
  37. 37F. Sills, Foundations in Craniosacral Biodynamics, Volume Two, rozdz. 22 (Trauma Resolution and Verbal Skills), s. 591-593.
  38. 38F. Sills, Glossary, hasło Resonance, http://www.craniosacral-biodynamics.org/glossary-page-2.html.

Bibliografia