Cisza zamiast technik
Sesja to przede wszystkim cisza, uważne towarzyszenie i delikatna obecność. Nie stosuję technik, zabiegów ani procedur. W tej ciszy Twój organizm może się wreszcie wyciszyć, często po raz pierwszy od dawna.
Przestrzeń, w której można się zatrzymać, odetchnąć i po prostu być. Bez oceny, bez pośpiechu i w Twoim tempie.
Powiadom mnie mailem o wolnych terminachŻyjemy w tempie, które rzadko pozwala naprawdę się zatrzymać. Ciągła gotowość, nadmiar bodźców, codzienny hałas w głowie stopniowo odcinają nas od ciała. Moje zainteresowanie pracą z ciałem zrodziło się z osobistej potrzeby znalezienia z tego wyjścia i odzyskania naturalnego spokoju.
Patrzę na człowieka holistycznie, ciało, umysł i emocje to jeden system. Zanim stałem się wsparciem dla innych, sam musiałem zmierzyć się z własną historią zapisaną w ciele. Przeszedłem przez różne ścieżki terapeutyczne i duchowe, przez wieloletnią praktykę medytacyjną, ale to praca z ciałem ostatecznie pozwoliła mi wrócić do siebie w sposób, którego wcześniej nie znałem. Zrozumiałem, że ciało nosi w sobie nie tylko ślady trudnych doświadczeń, ale też własną, głęboką mądrość i zdolność do samoregeneracji.
Ta droga doprowadziła mnie do biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej, w której opieram się na zaufaniu do naturalnych sił organizmu. Podczas sesji utrzymuję głęboką ciszę, w której Twoje ciało może naprawdę się zatrzymać i samo ustalić priorytety oraz tempo powrotu do zdrowia. Moja rola to pełna, akceptująca obecność, uważne słuchanie subtelnych sygnałów ciała i towarzyszenie im bez intencji wpływania na ich przebieg.
Jestem w końcowej fazie certyfikacji w Europejskim Centrum Terapii, pierwszej w Polsce szkole terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym. Program obejmuje ponad rok intensywnej nauki, minimum 150 sesji praktycznych oraz stałe doskonalenie na szkoleniach.
Jestem aktywnym członkiem Fundacji Centrum Kenaz, poznańskiej społeczności, w której wspólna aktywność fizyczna i prawdziwe relacje pomagają radzić sobie z tempem współczesnego życia. Moją inspiracją jest filozofia mistrza Zen Thich Nhat Hanha i jej prosta zasada: powrót do ciała, do chwili, do siebie.
Najcenniejszym darem, jaki możemy ofiarować drugiemu człowiekowi, jest nasza obecność.
Terapia czaszkowo-krzyżowa wywodzi się z osteopatii i stąd czerpie swoją nazwę. Jednak podejście biodynamiczne jest czymś zupełnie innym, bliższym praktyce kontemplacyjnej niż manualnej terapii. Nie diagnozuję, nie naprawiam, nie szukam „problemów" do rozwiązania. Nie manipuluję tkankami.
U podstaw tej pracy leży jedno przekonanie. Zdrowie jest w Twoim ciele zawsze obecne, nawet gdy jest przysłonięte bólem, napięciem czy wyczerpaniem. Twoje ciało posiada własną, wewnętrzną mądrość i samo zna drogę powrotu do równowagi. Nie potrzebuje instrukcji ani korekty, potrzebuje warunków, w których może się wyciszyć i odnaleźć własną drogę do zdrowia.
Dlatego moja rola to przede wszystkim utrzymywanie ciszy i akceptującej obecności, w której Twoje ciało może się zatrzymać. Moja obecność jest uważna i nieinwazyjna, a dotyk delikatny, pełen szacunku dla tempa Twojego organizmu. Nie narzucam kierunku, to Twoje ciało prowadzi.
Regularne sesje najczęściej przynoszą lepszy sen, spokojniejszy oddech, mniej napięcia w ciele i większą zdolność radzenia sobie ze stresem.
Sesja to przede wszystkim cisza, uważne towarzyszenie i delikatna obecność. Nie stosuję technik, zabiegów ani procedur. W tej ciszy Twój organizm może się wreszcie wyciszyć, często po raz pierwszy od dawna.
Twoje ciało samo wie, czego w danej chwili potrzebuje. Nie muszę tego odgadywać ani niczego planować z góry. Wystarczy, że dam Ci przestrzeń, czas i obecność wolną od oceny, a reszta dzieje się w Tobie, we własnym rytmie.
Nie traktuję Twojego ciała jak problemu do rozwiązania. Ta praca polega na tworzeniu warunków, w których Twój organizm sam zaczyna robić to, co umie, wracać do równowagi, wyciszać się, regenerować. Moja rola to uważne towarzyszenie temu, co się dzieje.
W codziennym biegu rzadko mamy warunki, żeby organizm naprawdę wyciszył się na tyle głęboko, żeby mógł zacząć wracać do zdrowia i do siebie. Sesja tworzy właśnie te warunki. Moja obecność jest na tyle spokojna i nieingerująca, żeby nie zakłócać tego procesu.
W terapii biodynamicznej bezpieczeństwo nie jest dodatkiem, tylko fundamentem całej pracy, dlatego moje podejście opiera się na łagodności i braku inwazyjności, a każdy element sesji jest zaprojektowany tak, żeby Twoje ciało mogło rozpoznać sygnały bezpieczeństwa i stopniowo się otwierać.
Przed pierwszą sesją rozmawiamy o tym, z czym przychodzisz i z jaką intencją, na tyle, na ile chcesz się tym podzielić.
Fundament podejścia biodynamicznego: zdrowie jest w Twoim ciele zawsze obecne, nawet gdy jest przysłonięte chorobą czy napięciem. Ciało samo wyznacza kierunek pracy. Terapeuta nie narzuca swojego planu, jest obecny z tym, co się pojawia.
Organizm nie poruszy głębszych warstw, dopóki nie poczuje się wystarczająco stabilny. Najpierw sam odnawia swoje fundamenty: poczucie bezpieczeństwa, uziemienie, kontakt z ciałem. Te wewnętrzne „kotwice", odczucie stabilności, ciepła, oparcia, pozwalają mu podjąć głębszą pracę we własnym tempie, bez ryzyka przeciążenia.
Bezpieczeństwo wyrasta z jakości kontaktu. Kiedy jestem w pełni obecny, spokojny i wolny od oceniania, Twoje ciało to rozpoznaje i naturalnie zaczyna się wyciszać. Nie wchodzę w Twoją przestrzeń z gotowym planem ani oczekiwaniami, nie szukam w ciele niczego konkretnego i nie interpretuję tego, co wyczuwam pod dłońmi.
Ciało ma swoją wewnętrzną mądrość i własny czas przetwarzania. Nie przyspieszam, nie spowalniam, nie decyduję za Twoje ciało. Procesy zdrowienia rozwijają się organicznie, w ciszy i w momencie, gdy organizm jest na to gotowy.
Ludzie przychodzą z różnych powodów. Jedni noszą w sobie ból lub napięcie, z którym nie potrafią sobie poradzić. Inni czują się zablokowani, wyczerpani albo odcięci od własnego ciała. Niektórzy po prostu potrzebują miejsca, żeby się zatrzymać. W tej pracy nie patrzę na dolegliwości osobno, spotykam całego człowieka. Poniższe doświadczenia to nie lista objawów. To najczęstsze powody, dla których ludzie szukają tego rodzaju spokojnego, uważnego wsparcia.
Ciągłe bycie „na krawędzi", trudność w odpuszczeniu kontroli i poczucie, że Twój system jest stale w trybie alarmowym, nawet gdy odpoczywasz. Stany nerwicowe, napięcie nerwowe czy ogólne złe samopoczucie bez konkretnych przyczyn mogą być sygnałem, że ciało potrzebuje głębokiego wyciszenia i oparcia.
Trudności z zasypianiem, wybudzanie się w nocy, poranne zmęczenie. Gdy organizm utknął w trybie czuwania, głęboki odpoczynek staje się niemożliwy. Dotyczy to również syndromu chronicznego zmęczenia, gdy wyczerpanie nie ustępuje mimo odpoczynku.
Stany napięcia, nieokreślone poczucie zagrożenia lub nadmiernego pobudzenia, które nie odpuszcza nawet w bezpiecznym otoczeniu. Mogą temu towarzyszyć napady paniki lub objawy stresu pourazowego (PTSD). W ciszy i bezpiecznej obecności organizm może na nowo poczuć się bezpiecznie.
Wypadki, operacje, nagłe straty, trudne doświadczenia medyczne. Nie trzeba o nich opowiadać. Pracuję z tym, co pojawia się w ciele tu i teraz.
Nawracające bóle głowy czy migreny, które nie ustępują mimo różnych prób, często mają źródło w głębokim, trudno dostępnym napięciu. W głębokim wyciszeniu ciało samo zaczyna to napięcie łagodnie rozpuszczać.
Dla osób, które chcą lepiej czuć siebie, rozumieć sygnały płynące z organizmu i budować większą obecność w codziennym życiu.
Ciągłe bycie „na krawędzi", trudność w odpuszczeniu kontroli i poczucie, że Twój system jest stale w trybie alarmowym, nawet gdy odpoczywasz. Stany nerwicowe, napięcie nerwowe czy ogólne złe samopoczucie bez konkretnych przyczyn mogą być sygnałem, że ciało potrzebuje głębokiego wyciszenia i oparcia.
Trudności z zasypianiem, wybudzanie się w nocy, poranne zmęczenie. Gdy organizm utknął w trybie czuwania, głęboki odpoczynek staje się niemożliwy. Dotyczy to również syndromu chronicznego zmęczenia, gdy wyczerpanie nie ustępuje mimo odpoczynku.
Stany napięcia, nieokreślone poczucie zagrożenia lub nadmiernego pobudzenia, które nie odpuszcza nawet w bezpiecznym otoczeniu. Mogą temu towarzyszyć napady paniki lub objawy stresu pourazowego (PTSD). W ciszy i bezpiecznej obecności organizm może na nowo poczuć się bezpiecznie.
Wypalenie, depresja, poczucie pustki. Gdy codzienny odpoczynek już nie wystarcza, organizm potrzebuje głębszego wyciszenia, by zacząć odbudowywać siły.
Wypadki, operacje, nagłe straty, trudne doświadczenia medyczne. Nie trzeba o nich opowiadać. Pracuję z tym, co pojawia się w ciele tu i teraz.
Wrażenie „życia w głowie", drętwota emocjonalna lub trudność w czuciu własnych granic. Ciało ma za sobą przeciążenie i potrzebuje głębokiego wyciszenia, żeby wrócić do siebie.
Rwa kulszowa, udowa czy ramienna, mrowienia i cierpnięcia kończyn, tiki. Za tymi dolegliwościami często kryją się głębokie napięcia, które utrzymują ciało w sztywności. Gdy zaczynają ustępować, wraca naturalna elastyczność i swoboda ruchu.
Nawracające bóle głowy czy migreny, które nie ustępują mimo różnych prób, często mają źródło w głębokim, trudno dostępnym napięciu. W głębokim wyciszeniu ciało samo zaczyna to napięcie łagodnie rozpuszczać.
Staw skroniowo-żuchwowy to jedno z miejsc, w których najczęściej kumuluje się stres. Gdy całe ciało zaczyna się wyciszać, te okolice same się rozluźniają, co często przynosi ulgę również szyi i karkowi.
Zespół jelita drażliwego (IBS), wzdęcia, przewlekłe zaparcia. Układ trawienny jest ściśle powiązany z układem nerwowym. Gdy system nerwowy się wycisza, praca jelit często wraca do naturalnego rytmu.
Szumy uszne, zawroty głowy, problemy z zatokami, nawracające zapalenia uszu. Wsparcie całego systemu i wyciszenie układu nerwowego może przynieść ulgę w tych dolegliwościach.
Dla mam, których ciało potrzebuje wsparcia po intensywnym doświadczeniu porodu. W ciszy i spokoju organizm stopniowo odnajduje równowagę po zmianach hormonalnych, a Ty możesz na nowo poczuć kontakt ze swoim ciałem.
Skutki wypadków, upadków, kontuzji sportowych. Stany po wstrząśnieniu mózgu, regeneracja po złamaniach i skręceniach. Po urazie organizm nie zawsze wraca do pełnej równowagi sam z siebie i może potrzebować delikatnego wsparcia.
Rozlany ból mięśniowo-szkieletowy, nadwrażliwość na dotyk, przewlekłe zmęczenie. Gdy ból nie ma wyraźnej przyczyny organicznej, często jest wyrazem długotrwałego przeciążenia całego organizmu. W głębokiej ciszy sesji ciało zaczyna się stopniowo wyciszać, a nadwrażliwość i ból mogą z czasem tracić swoją intensywność.
Regularne sesje pomagają organizmowi przypomnieć sobie płynne przechodzenie ze stanu mobilizacji do stanu odpoczynku, zanim pojawi się przeciążenie. To wsparcie również przy obniżonej odporności organizmu oraz w rekonwalescencji po chorobie czy operacji.
Terapia biodynamiczna jest doskonałym uzupełnieniem procesu psychoterapeutycznego. Pozwala zintegrować w ciele to, co zostało nazwane i zrozumiane na poziomie poznawczym.
Rozstania, żałoba, zmiana pracy. W okresach dużej destabilizacji sesje dają bezpieczne oparcie, w którym organizm sam odnajduje nowy grunt.
Dla osób, które chcą lepiej czuć siebie, rozumieć sygnały płynące z organizmu i budować większą obecność w codziennym życiu.
Powyższa lista to jedynie orientacyjne punkty odniesienia. W centrum tej metody zawsze stoi Twoje indywidualne doświadczenie i unikalne potrzeby Twojego organizmu. Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia, ale nie odnajdujesz tu dokładnego opisu swojej sytuacji, zapraszam do kontaktu. Terapia biodynamiczna często przynosi ulgę w stanach, które trudno jednoznacznie zdefiniować.
Naucz się odczytywać symptomy nie tylko jako problemy do pokonania, ale jako wiadomości, których warto wysłuchać.
Sesja trwa około 50–60 minut, z czego około 30–40 minut to praca z ciałem, a reszta to rozmowa przed i po. Każda sesja jest inna, to Twoje ciało ustala priorytety. Nie ma scenariusza, jest uważne słuchanie.
Zależy mi na Twoim komforcie, więc przyjdź w luźnym, wygodnym ubraniu. Staraj się nie jeść obfitego posiłku tuż przed wizytą, a jeśli masz dłuższe włosy, zepnij je luźno.
ok. 10 min
Rozmowa
Na początku rozmawiamy o Twoim samopoczuciu, dolegliwościach i oczekiwaniach. To czas na pytania i budowanie poczucia bezpieczeństwa, fundamentu całej sesji.
ok. 30–40 min
Praca z ciałem
Sesja odbywa się w pozycji leżącej, w ubraniu, bez butów, przez większość czasu na plecach. Zanim położę dłonie, zawsze pytam o Twoją zgodę lub informuję o zmianie miejsca kontaktu. Na pierwszych sesjach kontakt najczęściej obejmuje stopy, ramiona i głowę, a w miarę potrzeb Twojego ciała w kolejnych spotkaniach może obejmować również inne obszary, takie jak kość krzyżowa, klatka piersiowa, brzuch czy gardło. Mój dotyk jest lekki i spokojny. Nie stosuję manipulacji ani technik rozluźniających, nie szukam w ciele niczego konkretnego. Jestem uważny, obecny i cichy. W tej obecności Twój organizm znajduje oparcie i sam decyduje, co w danej chwili jest dla niego ważne. O tym, jak ciało może reagować na tę pracę, przeczytasz w sekcji poniżej.
ok. 5–10 min
Integracja
Po zakończeniu pracy daję Ci chwilę, żebyś powoli „wrócił/a". Nie spieszymy się. Potem rozmawiamy o tym, co odczuwałeś/aś i odpowiem na Twoje ewentualne pytania.
Podczas sesji ciało może reagować na różne sposoby, czasem wyraźnie, czasem bardzo subtelnie. Poniżej opisuję najczęstsze doświadczenia. Jeśli cokolwiek będzie Cię niepokoić, zawsze możesz mi o tym powiedzieć.
Możesz doświadczyć nagłego uczucia ciepła lub zimna, mrowienia, przepływów energii czy pulsowania. Często pojawiają się też mimowolne drżenia mięśni. Nie trzeba ich analizować ani z nimi pracować, wystarczy, że pozwolisz im się wydarzyć. Jeśli cokolwiek będzie dla Ciebie zbyt intensywne, po prostu zatrzymujemy się.
Czasami głębokiemu rozluźnieniu towarzyszą emocje lub wspomnienia, nie musisz ich analizować. Jeśli pojawią się trudne stany, jestem tu, obecny i spokojny. Nie musisz przez nie przechodzić sam/sama, ale to Twoje ciało prowadzi ten proces i wie, ile jest w stanie przetworzyć.
Częstym doświadczeniem podczas sesji jest głębokie odprężenie, poczucie ciężkości ciała i senność. Wielu osobom zdarza się wpaść w stan pomiędzy snem a jawą lub po prostu zasnąć.
Czasem w trakcie sesji nie pojawia się żaden wyraźny sygnał, żadnych szczególnych odczuć, emocji czy obrazów. To nie oznacza, że terapia nie działa, wpływ tej pracy bywa subtelny i trudno uchwytny w danej chwili. Wiele osób zauważa zmiany dopiero po sesji, w lepszym śnie, spokojniejszym oddechu, mniejszym napięciu w ciele.
Sesja nie kończy się w momencie, gdy wstajesz ze stołu. W ciągu kolejnych 2–3 dni organizm kontynuuje przetwarzanie tego, co zostało uruchomione. Większość osób odczuwa w tym czasie spokój, ulgę i odprężenie, ale mogą pojawić się też reakcje, które bywają zaskakujące. Każda z nich jest naturalną częścią procesu i zwykle mija samoistnie.
Najczęściej pojawia się uczucie głębokiego odprężenia, ciepła i lekkości w ciele. Może towarzyszyć temu wyraźna ciężkość, spowolnienie albo wrażenie, że organizm domaga się odpoczynku. U niektórych osób pojawiają się przejściowe bóle głowy, bóle mięśni, mrowienia, zawroty głowy lub nudności. Mogą wystąpić zmiany temperatury ciała: dreszcze, uczucie gorąca, wzmożone pocenie. Zdarza się też zwiększona potrzeba oddawania moczu. Te reakcje zwykle mijają w ciągu jednego do trzech dni i są wyrazem tego, że organizm aktywnie przetwarza zmiany uruchomione podczas sesji.
Wiele osób po sesji czuje się odświeżonych, lżejszych, jakby odzyskały dostęp do zasobów, które były zablokowane. U innych pojawia się spowolnienie i wyraźne zmęczenie, czasem głębsze niż zwykle. Organizm kieruje wówczas energię do wewnątrz, ku integracji. Może pojawić się potrzeba dłuższego snu, wcześniejszego odpoczynku wieczorem lub krótkiej drzemki w ciągu dnia. Warto potraktować to jako zaproszenie do odpoczynku. Zwykle ta faza przechodzi w ciągu jednego do trzech dni.
Po sesji wiele osób zauważa, że wyraźniej czuje swoje ciało: oddech staje się pełniejszy, napięcia bardziej świadome, a granice ciała wyraźniejsze. Może towarzyszyć temu zwiększona wrażliwość na bodźce: dźwięki, światło czy dotyk. Czasem pojawia się stan, który można opisać jako „bycie pomiędzy": zamglenie, rozbicie, trudność w skupieniu się albo wrażenie, że jeszcze nie do końca wróciłeś/aś. To naturalny stan przejściowy, organizm przeorganizowuje się i potrzebuje na to chwili. Pomaga spokojny spacer, chwila bez ekranów i wcześniejszy odpoczynek.
Część osób po sesji śpi głębiej i spokojniej niż zwykle i budzi się bardziej wypoczęta. U innych mogą pojawić się sny bardziej wyraziste niż zwykle: żywe, emocjonalnie nasycone, niezwykle realistyczne. Czasem wracają wspomnienia lub obrazy, które wydawały się dawno zapomniane. Mogą przyjąć formę koszmarów lub prowadzić do niespokojnych nocy i wybudzania się. To naturalny element integracji, w którym organizm kontynuuje swoją pracę również podczas snu. Zwykle wraca do normy po kilku nocach.
Głębokie ukojenie, wewnętrzna lekkość i spokój to najczęstsze doświadczenia emocjonalne po sesji. Emocje mogą być bliżej powierzchni niż zwykle, łatwiej o wzruszenie czy nagłą zmianę nastroju. U części osób wypływają na powierzchnię emocje, które były długo zatrzymane w ciele: smutek, złość, lęk, żal, poczucie rozbicia. Mogą pojawiać się pozornie bez powodu i nie muszą być związane z konkretnym wspomnieniem. To materiał, który zaczyna się uwalniać. Nie trzeba ich analizować, wystarczy pozwolić, by przeszły przez ciało we własnym tempie.
Istniejące dolegliwości mogą po sesji ustąpić lub wyraźnie się zmniejszyć. Zdarza się też, że chwilowo nabierają na sile albo pojawiają się odczucia w miejscach, w których wcześniej nic nie czułeś/aś. Dawne objawy mogą się na krótko odezwać. To część procesu reorganizacji: organizm, rozpuszczając stare wzorce napięciowe, na chwilę do nich wraca, zanim znajdzie nową równowagę. Takie reakcje mogą utrzymywać się do kilku dni.
Sesja uruchamia subtelne procesy, które trwają przez kolejne godziny i dni. W dzień sesji i dzień po niej warto zwolnić i unikać intensywnego wysiłku, zarówno fizycznego, jak i umysłowego. Nie planuj tego dnia ważnych rozmów, decyzji ani nowych zobowiązań. Daj sobie prawo do wcześniejszego odpoczynku, spokojnego wieczoru, krótkiej drzemki, spaceru bez celu. Pij dużo wody. To naturalna przestrzeń, w której organizm sam dokończy swoją pracę.
Terapia biodynamiczna jest jedną z najdelikatniejszych form pracy z ciałem, nie stosuję żadnych manipulacji, nacisku ani korekcji. Z tego powodu lista przeciwwskazań jest krótka. Dotyczą one przede wszystkim stanów ostrych, wymagających natychmiastowej interwencji medycznej, oraz sytuacji, w których zmiana ciśnienia płynu mózgowo-rdzeniowego mogłaby być ryzykowna. W razie wątpliwości zawsze warto skonsultować się z lekarzem prowadzącym. Nawet gdy terapia nie jest wskazana w danym momencie, często może być cennym wsparciem później, gdy stan się ustabilizuje.
Świeży udar, wylew, pęknięcie tętniaka lub obrzęk mózgu. W fazie ostrej, gdy ciśnienie wewnątrzczaszkowe jest niestabilne, terapia jest przeciwwskazana. Po ustabilizowaniu stanu (zazwyczaj po ok. 6–8 tygodniach i za zgodą lekarza) praca ta może być cennym wsparciem w rehabilitacji.
Świeże złamania kości czaszki oraz aktywny wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego (np. po urazie lub punkcji). Czekamy do momentu zagojenia tkanek, aby nie zaburzać naturalnego procesu zrastania się struktur.
Przepuklina rdzenia przedłużonego czy ostre stany zapalne opon mózgowych (np. przy infekcjach) wymagają natychmiastowej hospitalizacji. Terapia jest możliwa dopiero po całkowitym wyleczeniu stanu zapalnego.
Zaawansowana malformacja Arnolda-Chiariego (przemieszczenie struktur mózgu do kanału kręgowego) lub nieustabilizowane wodogłowie. W takich przypadkach konieczna jest wcześniejsza konsultacja neurologiczna, by potwierdzić bezpieczeństwo pracy z płynami ustrojowymi.
Aktywna psychoza, epizod maniakalny lub głęboka depresja z tendencjami autoagresywnymi. W tej pracy, w głębokiej ciszy, czasem wypływają emocje, które były zatrzymane w ciele. Dlatego potrzeba stabilnego gruntu psychicznego. W takich momentach priorytetem jest specjalistyczna opieka psychiatryczna.
Terapia opiera się na subtelnym, uważnym kontakcie z ciałem. Alkohol, narkotyki czy silne leki zmieniające świadomość (przyjęte doraźnie przed sesją) uniemożliwiają nawiązanie czystego kontaktu terapeutycznego.
Aby się zmienić, ludzie muszą stać się świadomi swoich odczuć i tego, jak ich ciało wchodzi w interakcję ze światem wokół nich.
Ciało nosi w sobie własnego lekarza.
„Dzisiejsza wizyta była dla mnie bardzo dobrym i spokojnym doświadczeniem. W Twojej pracy czuć dużą uważność, delikatność i prawdziwą troskę o drugiego człowieka. Tworzysz atmosferę bezpieczeństwa i zaufania, dzięki której ciało może się naprawdę rozluźnić i poczuć się zaopiekowane. Podczas terapii wyczuwa się spokój, wrażliwość i autentyczne zaangażowanie. To podejście sprawiło, że poczułam się wysłuchana i przyjęta dokładnie taką, jaką jestem. Myślę, że wiele osób może tu znaleźć chwilę wyciszenia, ulgę i przestrzeń dla siebie.”
„Maciek ma magiczne dłonie, które skutecznie mobilizują ciało do poruszenia zastojów emocjonalnych w ciele. Sesja odbyła się w bezpiecznej i ciepłej atmosferze, czułem się zaopiekowany na każdym etapie. Nie spodziewałem się, że w 30 min można osiągnąć tak duże rezultaty w pracy z emocjami poprzez ciało. W całym ciele poczułem swobodny przepływ, uwolnienie blokad, a do tego poszerzony zakres świadomości. Bardzo polecam.”
„Mega ciekawe doświadczenie i wrażenia. Polecam każdemu. Maciej pełne skupienie na pacjencie i profesjonalizm podczas całej terapii.”
„To była moja pierwsza tego typu wizyta, a mimo to miałem okazję poczuć się na tyle komfortowo i swobodnie, że mogłem pozwolić mojemu ciału w pełni się odprężyć. Da się wyczuć spory profesjonalizm — nie ilość a jakość ruchów, bardzo subtelnych z wyczuciem. Całość poprzedzona, a także zwieńczona rozmową, co sprawia, że terapia jest spersonalizowana pod pacjenta. Serdecznie polecam.”
Rana jest miejscem przez które wchodzi do nas światło.
ok. 50–60 min (w tym ok. 30–40 min pracy z ciałem)
Sesje prowadzę w ramach zdobywania certyfikatu w Europejskim Centrum Terapii, pierwszej w Polsce szkole terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym.
To sesje prowadzone z pełnym zaangażowaniem i pod regularną superwizją, jedyna różnica to fakt, że jestem w trakcie formalnej certyfikacji.
Nowe terminy pojawiają się co 3–5 tygodni i rozchodzą się szybko. Zapisz się, a powiadomię Cię mailem, gdy otworzę kolejne, zanim rozejdą się na Booksy.
Znalezienie chwili, by usiąść i po prostu nic nie robić może być głęboko uzdrawiające, przemieniające i odżywcze.
Wołkowyska, okolice Jeziora Maltańskiego, Poznań
Email — loading
Phone — loading *
* Preferuję kontakt tekstowy (SMS lub e-mail). Jeśli nie odbieram, zostaw wiadomość SMS lub napisz e-mail. Postaram się odpowiedzieć w ciągu 48 godzin roboczych. Sesje prowadzę po polsku i po angielsku.